Usłyszałam od Ciebie: ,,Zawsze pozostaje nadzieja", powiedziałam ,że jej nie mam, Ty na to że gdyby nie nadzieja byłabym martwa, nie stałabym przed Tobą... Nie wiem czy mówiłeś o śmierci tylko Duszy czy Ciała i Duszy, jeśli tylko Duszy to odeszła w pewien zimowy dzień, odpłynęła z łzami straty, rozum straciłam chwilę później, staram się go odzyskać do dziś. Tyle czasu minęło a uczucia się nie zmieniają, przygniatają wspomnienia szczęśliwych dni, a szczęścia już zaznać nie mogę bo wszystko ma już tylko tyle znaczenia, ile magia tamtych chwil, która powraca w snach. Chciała bym inaczej. Próbuję napisać wiersz o manekinach i o tym, że nie masz serca, chociaż się z tym nie zgadzam... Tęsknię jakoś dziwnie, tęsknota metafizyczna... I gonią mnie terminy i ludzie gonią do pracy, tylko po co?
