Jak to zwykle ze mną bywa znów chorobliwa fascynacja ogarnia mój umysł... Zauroczenie.
Boją się Ciebie, jak mnie niegdyś. A ja widzę ponad wszystkimi schematami, nie mogę się skupić na niczym, co masz w sobie ,że przyciągasz moją uwagę prócz pomarańczowej aury i konspiracyjnego życia?
Coraz częściej te sny...
Dziwnie się czuję z tą świadomością, a jak by tego było mało nadal nie przestałam kochać, chciała bym znów iść, tak jak kiedyś z moim odbiciem za rękę, nie potrzebując już nikogo i niczego...
I niech spadnie ten ognisty deszcz i niech wzejdą nawet dwa Słońca, tylko bądź wtedy przy mnie ,a wszystko będzie przy Nas nieistotną fantasmagorią...