A więc jakie są moje oczy?
Nasze drogi skrzyżowały się na kilka małych chwil a Ty zaprzątałeś sobie tym głowę...
Więc jaki mają kolor?
Oboje wiemy ,że to nie było istotne.
Raczej to dlaczego było nam dane porozmawiać.
Tak to było ważne.
Cieszę się ,że Cię spotkałam samotny wędrowcze akurat na tym odcinku drogi.
Cieszę się ,że mogłam poznać Twój światopogląd, wymienić opinie, to najbardziej cenię w życiu... Rozwój... Złoty środek, pomogłeś mi bardzo, dobrze wiesz, mimo, że pewnie nie spotkamy się więcej... Dziękuje Damianie :*
Myślałeś, że jesteś wegetarianką. W sumie masz nieco racji co do mnie... Ciekawy z Ciebie człowiek, bardzo optymistycznie nastawiony do świata i wyjątkowo miły...
Jak by nie było poświęciłeś mi sporo własnego czasu, a wcale nie musiałeś i wymiatałeś pod scena na Sepulturze tak ,że miałam kompleksy pierwszy raz w życiu, no i posiedzieliśmy nad jeziorem, pogadaliśmy o wpływie diety na zdrowie i paru innych rzeczach :) Dziękuje Marcinie :*
Pomyślałam ,że tak powinno wyglądać niebo... Tak jak Węgorzewski festival, wyjątkowo miło, wyjątkowo czysto, ludzie wyjątkowi... Chciałam aby ten czas się nie kończył, chciała bym być tak szczesliwa jak tam...
Tylko najpierw trzeba uciec od siebie, od tej cześci siebie która tęskni, która czuje się samotna w tłumie, która nie potrafi cieszyć się z widoku przyjaciół, z piękna Świata, z tego co jej zostało... Tylko jak uciec? Sama nie dam sobie rady jakoś nie potrafię...
Dziękuje za przyjaźń i chciała bym moją miłość oddać przyjaciołom przynajmniej w tej części która potrafiła bym przelac na Nich... I muszę znaleźć jakiś cel, pasję coś co pozwoli mi nie myśleć...

-

-Cały problem z Tobą polega na tym Rose, że starasz się w ludziach dostrzegać tylko dobro. Potrafisz przyjąć ,że człowiek, Bóg, istota, decyzja są wyłącznie dobre, ale nie chcesz się godzić z tym że mogą być też wyłącznie złe, dlatego mało mnie to przekonuje...
-Wciąż krytykujesz, a sam nie dostrzegasz szczęścia zaślepiony swoim cynizmem...
-Dostrzegam tylko prawdę, nic nie jest jednoznacznie dobre ani jednoznacznie złe...
-A miłość?
-Miłość jest jak ogień, siła twórcza może się szybko przemienić w niszczycielską, ciepło, światło i poczucie bezpieczeństwa, ten miły płomień który się tli tak niewinnie w Twoim sercu w parę chwil może spalać Tobie wnętrzności, tak długo aż Cię nie uśmierci... Miłość jest niebezpieczna, jak wszystko co piękne na tym Świecie...
-A Bóg?
-Pytasz o którego z nich? Mojego Boga, Twojego, mojej sąsiadki czy kogoś jeszcze innego? Bogów jest tyle ile ludzi a nadal jest jeden czy to nie cudowne?
-Chodzi mi o jednego prawdziwego Boga o którym mówi Biblia.
-On sam mówił o sobie ,,My"
,,Uczyńmy człowieka a Nasz obraz, podobnego Nam" i nie jest wyłącznie dobry:
,,Oto człowiek stał się taki jak my: zna dobro i zło" albo
,,I rzekł Pan: Zgładzę człowieka, którego stworzyłem, z powierzchni ziemi, począwszy od człowieka aż do bydlęcia, aż do płazów i ptactwa niebios, gdyż żałuję, że je uczyniłem"
,,A Pan zstąpił z nieba, by zobaczyć to miasto i wieżę, które budowali ludzie,i rzekł: Są oni jednym ludem, i wszyscy mają jedną mowę, i to jest przyczyną, że zaczęli budować. A zatem w przyszłości nic nie będzie dla nich niemożliwe, cokolwiek zamierzą uczynić.Zejdźmy więc i pomieszajmy tam ich język, aby jeden nie rozumiał drugiego! W ten sposób Pan rozproszył ich stamtąd po całej powierzchni ziemi, i tak nie dokończyli budowy tego miasta"
Co o tym myślisz Rose'i?
- Chcesz mnie zmienić za wszelką cenę...
-Nie, chcę żebyś nie była zaślepiona, żebyś nie tylko obserwowała, ale też wyciągała wnioski... Wtedy dopiero zaczynasz widzieć, patrzeć nie znaczy widzieć. Chcę żebyś była silna bo dzisiejsza rzeczywistość przytłacza, chcę żebyś była czujna bo dziś trudno o klarowność wszystko się miesza, ludzie są zdezorientowani, nie potrafią odróżnić dobra od zła, kłamstwa od prawdy...
-A więc są głupi...
-Niekoniecznie kochana, zdarza się ,że są po prostu zaślepieni...
I tak rozmawialiśmy a deszcz uderzał w parapet, płomienie świec już dogasały, zasłony zaciągnięte na okna już pewnie nie były potrzebne, za oknem Księżyc zaczął królować na niebie...

Chciałam Wam podziękować za ten fascynujący wieczór przy Anastazjówce, kadzidłach, świecach i grach planszowych...
W czwartek kierunek Węgorzewo wszyscy mówią ,że nie wrócę stamtąd żywa...
Zobaczymy...
Never mind...
Każdy może umrzeć dziś la la la
W szal czarny go zawinie Śmierć na na na
Po woli tracę siły i zmysły ale nie poddam się dopóki mam świadomość życia...

Żadne zło nie wstrząśnie mną, póki co
Jestem tutaj z Tobą poza krzykiem
Zobacz jak cudownie marniejemy
Zapętleni w treści bez znaczenia
Miasto ledwie jawi się spoza mgły
Mkniemy w jego światła jak głupie ćmy
Przestrzeń rozstąpiła się i wzdycha
Stopą nie dotykam już chodnika
A potem, kiedy wspomnę, jeśli wspomnę Cię
Zawładnie mną ochota zgłębić myśli
A potem kiedy wspomnę, a że wspomnę wiem
Tak trudno mi zrozumieć będzie powód, że
Widzę jak owszem
Widzę jak owszem
To bez znaczenia i to nieistotne
Jak wszystko waży mniej i nie przybliża się
Widzę jak małe, nieidealne
Nocne niebo o ile znaczy mniej,
Nie urodzajne, nie nawołuje mnie
Widzę jak owszem, to nieistotne
Nieważne, niepiękne, wyblakłe...
To nie istotne z perspektywy absolutu!
Pogo...
Pogo...
Pogo...
Moje życie jest takie,
Skaczę do rytmu,
czasem ktoś mnie przewróci,
Ktoś inny poda rękę
Wstaję i skaczę
Dostaję z łokcia
Z glana,
nadal skaczę
Moje życie jest jak cholerne pogo...
To niezły taniec ale niebezpieczny...
Kończy się koncert, kończy się muzyka
Następuje spokój wieczny...
Przestań wreszcie w kącie stać
I zmartwienia zostaw gdzieś
Popatrz, jak cały świat
Bez ustanku zmienia się
Masz za sobą czasu szmat
Różnych przeżyć cały wór
Ale zbyt wiele było dni
Kiedy świat był tylko zły
Lecz dziś, uwierz mi,
Możesz już odetchnąć
Bo dziś, właśnie dziś
Wszystko może zmienić się
Wszystko może zmienić się
Na lepsze może zmienić się
Na oceanie ludzkich wad
Pośród zamętu wrogich fal
Dryfujesz na samotnej tratwie
Wciąż czekając na dobry wiatr
Lecz zwątpieniu nie daj się
Kiedy mgła zakryje cel
Bo niedaleko do tej wyspy
Gdzie zbudujesz własny świat
Bo dziś, uwierz mi,
Możesz już odetchnąć
I dziś, właśnie dziś
Wszystko może zmienić się
Naprawdę może zmienić się
Na lepsze może zmienić się
Wszystko może zmienić się
Wszystko może zmienić się
Na lepsze może zmienić się
Jeśli tego bardzo chcesz
Jeśli tego bardzo chcesz
Wszystko może zmienić się...

Był piękny ciepły wieczór. Oboje siedzieliśmy w ciszy wpatrując się w toń jeziora... Milczenie nas ogarnęło bo on czekał na to co powiem a ja bałam się cokolwiek mówić, odwagi mi starczyło tylko żeby spojrzeć w jego oczy.
-Nie przejęłaś się ,że wyjeżdżam?
-Oczywiście,że tak...
-Ale nie będziesz tęsknić?
-Wiesz dobrze,że nie potrafię tęsknić...
-To uczucie nie umiejętność, właściwie to nie ma znaczenia i tak nie zabawię tam długo.
-Co masz na myśli?
-To ,że to nie jest mój świat.
-Błagam wciąż to powtarzasz! Co może być ważniejszego od życia?
-To co jest po drugiej stronie jeziora.
Spojrzałam na wierzby, trawy, światło latarni odbijające się na tafli wody, na ławkę i ścieżkę po drugiej stronie, widział ,że nie mam pojęcia o czym mówi, wciąż czułam się przy nim jak średnio zdolna uczennica...
-Ona czeka, Miłość czeka-sprostował
-Nie na mnie, ja nie potrafię kochać...
-Na każdego czeka! To tylko Twoja decyzja czy przepłyniesz wpław czy obejdziesz dookoła jeziora aby Ją spotkać.
-A jeśli nie dopłynę albo nie starczy mi czasu, żeby obejść jezioro?
-Jak będziesz tracić czas na pytania nie wyruszysz w drogę Rosie.

,,Mówisz mi że jesteś zły, nie strasz mnie nie wierzę Ci!"
Dziękuje za każdy uśmiech i słowo dzisiejszego dnia...

,,Czy spróbowałeś raz
Stracić, to co masz
I zobaczyć czy
Przyjaciół starczy Ci
Czy miałeś kiedyś chęć
Wolność w sobie nieść
I frunąć tak, jak ptak
Gdzie poniesie wiatr"
,,Nie wolno słuchać głosu serca
Nie wolno mieć swego miejsca
Nie wolno iść swoją drogą
Nie wolno myśleć inaczej
Prawdy mówić w oczy
Nie wolno być wolnym"
,,Marchewkowe pole rośnie wokół mnie
W marchewkowym polu jak warzywo tkwię
Głową na dół zakopany niczym struś
Chcesz mnie spotkać - głowę obok w ziemię wpuść"
,,Są dni, kiedy mówię: dość
Żyję chyba sobie sam na złość
Wciąż gram, śpiewam, jem i śpię
Tak naprawdę jednak nie ma mnie
Wciąż jestem obcy
Zupełnie obcy tu - niby wróg
Wciąż jestem obcy
Wciąż bardziej obcy wam
I sobie sam
Ktoś znów wczoraj mówił mi:
Trzeba przecież kochać coś, by żyć
Mieć gdzieś jakiś własny ląd
Choćby o te dziesięć godzin stąd"
Coraz bliżej dna ostatecznego...:(
Popatrz mi w oczy, pozwól mi upaść ,by nie powstać z martwych... Gubię siebie, najgorszy stan możliwy do osiągnięcia, przez moją duszę... Próbowałam wszystkiego ale poległam, nie mnie oceniać innych jednak szczycąc się człowieczeństwem zaprzeczają temu co robią, słowa zamieniają w kłamstwa, uczucia w pragnienia, sumienie na instynkt :'( Nie chce w takim świecie być sobą...
Pozdrowienia dla Ciszy...
Pocałunek na licu Samotności :*